Takie czasy mogą przyjść: pewnego dnia w przyszłości młoda kobieta, powiedzmy 21-letnia, poddaje się rutynowemu zabiegowi wycięcia kawałka tkanki z jednego z jej jajników. Lekarz dzieli tkankę na sekcje, które są gotowe do użycia, gdy tylko będzie gotowa na dziecko. Jej jajniki funkcjonują normalnie, a ona utrzymuje miesiączkowanie i jajeczkowanie, tak samo jak wcześniej, ale nie martwi się, że będzie za późno na dziecko. Jej życiowe decyzje nie muszą już współgrać z zegarem biologicznym.

Chęć założenia rodziny

Później, może znacznie później, kobieta chce założyć rodzinę. Paski zawierają tysiące pęcherzyków, które są chronione przed degradacyjnym wpływem czasu. Lekarz w dowolnej chwili wszczepia jeden z zachowanych pasków do jajnika i zaczyna podawać hormony, które każdego miesiąca zamieniają pęcherzyk w dojrzałą komórkę jajową.

W trakcie każdego cyklu komórka jajowa zostaje umieszczona w jajowodzie, w którym może zostać zapłodniona. Jeśli jedno z jajeczek zamieni się w embrion, który osadzi się w macicy, kobieta urodzi zdrowe dziecko. Jeśli pierwszy implant „nie zadziała”, lekarze mogą odmrozić kolejny pasek. Jeśli kobieta nie zdecyduje się założyć rodziny, może skorzystać z tak „odłożonych” komórek jajowych, aby opóźnić menopauzę. Pasek zostanie wszczepiony w jej ramię, gdzie będzie uwalniał estrogeny i inne hormony płciowe z mniejszymi skutkami ubocznymi, niż w przypadku hormonalnej terapii zastępczej.

Menopauza nie zostanie zlikwidowana, ale zmniejszy się zagrożenie przewlekłymi schorzeniami, takimi jak choroby serca i osteoporoza, które zwykle nasilają się po menopauzie, przynajmniej częściowo z powodu spadku poziomu estrogenu. Czyli nauka będzie mogła zaradzić dwóm poważnym problemom, które przynosi natura – mniejszym możliwościom posiadania zdrowych dzieci oraz spadku odporności na choroby przewlekłe po 55. roku życia.

Czy dzisiaj to możliwe?

Oto rzeczywistość, w której to wszystko już się dzieje: W Centrum Rozrodu Człowieka w Nowym Jorku znajduje się pomieszczenie z pudełkowatą maszyną, która powoli zamraża plasterki tkanki jajnikowej, zanim zostaną przeniesione do specjalnego zbiornika. Większość zawiera zamrożone zarodki lub zamrożone jajka lub plemniki, a nie tkankę jajnika. To dlatego, że obecnie usuwanie tkanki jajnikowej wiąże się z kosztowną operacją wymagającą hospitalizacji. Mężczyźni niepłodni mogą usunąć nieco tkanki jąder za pomocą stosunkowo prostej procedury sondowania i wycinania. Jest nadzieja, że można opracować podobną procedurę dla kobiet. Przeszczepienie tkanki wymaga późniejszej operacji.

Czy to znaczy, że już żyjemy w świecie, w którym kawałki tkanki jajnika mogą być zbierane, zamrażane, a następnie ponownie wszczepiane, aby uczynić kobietę płodną? Proces opracowano dla młodych kobiet lub dziewcząt z chorobą nowotworową, borykającymi się z terapiami onkologicznymi, które z pewnością sprawiają, że są one niepłodne. Od 2004 roku kobiety dzięki tej technice urodziły około 100 dzieci. W opinii większości badaczy i Amerykańskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu ekstrakcja tkanki jajnika jest wciąż procesem zbyt eksperymentalnym, aby polecać ją zdrowym kobietom.

Eksperci tacy jak Sherman Silber, dyrektor Centrum Niepłodności w St. Louis, potwierdzają, że zamrożenie tkanki jajnikowej może stać się kolejnym spełnieniem „społecznych marzeń”. Na razie jedynym sposobem, aby zatrzymać zegar biologiczny, jest zamrożenie komórek jajowych. Decyzję o skorzystaniu z takiego sposobu podjęło w 2015 roku w USA około 6200 kobiet. Ale zamrażanie jajek jest drogie (do 180 tys. dolarów za jeden cykl) i niepewne. 

Zamrożone szanse

Eksperci obliczyli, że każda komórka jajowa zamrożona przed 38. rokiem życia ma tylko 2% do 12% szans na zapłodnienie. Zamrażanie jaj również wymaga od kobiet wstrzykiwania sobie hormonów wystarczająco silnych, aby wytwarzać więcej niż 10 razy więcej komórek, niż normalnie. Hormony te mogą powodować wahania nastroju, nudności i bóle brzucha; stwarzają niewielką szansę na poważną chorobę zwaną zespołem hiperstymulacji i nieznane ryzyko zachorowania na raka jajnika lub raka piersi.

Kobiety zwlekają z macierzyństwem coraz dłużej. W 2017 roku liczba kobiet, które zostały matkami po raz pierwszy po 40 roku życia wzrosła o 30% w porównaniu z rokiem 2001. Stanowi to wystarczającą motywację dla branży, aby badać możliwości posiadania dziecka w późniejszym wieku.

– Duża presja handlowa i presja społeczna będą promować procedurę, której większość kobiet nie musi nawet potrzebować - wszystko przy dużych kosztach, wielkiej niedogodności i odrobinie ryzyka – mówią naukowcy. Ale świat na pewno będzie zmierzał w kierunku coraz późniejszego macierzyństwa, a starsze matki będą musiały mieć zdrowe serca i kości, aby móc podążać za swoimi długo wyczekiwanymi dziećmi.