Obchodzony dziś w większości krajów chrześcijańskich tłusty czwartek kojarzy się zwykle ze słodkim zwyczajem jedzenia pączków i faworków. Dzień ten związany jest jednak ściśle z przebiegiem roku liturgicznego w Kościele – to symbol końca karnawału karnawału i zapowiedź nadchodzącego Wielkiego Postu, który niegdyś był czasem najadania się na zapas przed nadchodzącym czasem poszczenia od produktów pochodzenia zwierzęcego, takich jak jajka czy mleko.

Swoimi tradycjami tłusty czwartek sięga nawet czasów pogańskich. W tym dniu nasi przodkowie czcili odejście zimy i powitanie wiosny, spożywając najbardziej kaloryczne przysmaki, zwłaszcza tłuste mięsa, i pijąc wino. Pączki, którymi zachwycamy się dzisiaj, pojawiały się na stołach wyłącznie w charakterze przekąsek i w zupełnie innej, pikantnej odsłonie. Były one przygotowane z ciasta chlebowego, które faszerowano boczkiem i mięsem. Poza pączkami przyrządzano wówczas mięsne zupy, pieczenie, pasztety i „torty”.





– Tort tak naprawdę nie był słodkim deserem. W przepisach znajdziemy tort szpikowy, wykonany z dodatkiem szpiku kostnego oraz tort cielęcy, z dodatkiem cielęciny. W postaci słodkich łakoci pączki jadano dopiero w XVI wieku – wyjaśnia rekonstruktor kulinarny Adrian Ordakowski.

Obecnie panuje przekonanie, że idealny pączek ma być puszysty i lekko zapadnięty w środku, z jasną obwódką dookoła, świadczącą o tym, że ciasto smażone było na świeżym tłuszczu. Takich pączków w tłusty czwartek spożywamy średnio około 100 milionów, co daje przeciętnie 2,5 smakołyka na jednego mieszkańca Polski. Zakładając, że przeciętny pączek waży ok. 70 gramów, w Polsce zjemy dziś 7 tysięcy ton pączków.





Dlaczego w ten dzień zjadamy słodkości? Według ludowych porzekadeł pączek zjedzony w tłusty czwartek – zwany zapustami lub mięsopustem – zapewnia pomyślność na cały rok. W XVII wieku łut szczęścia dodatkowo limitowano. Los miał być łaskawy wyłącznie dla tych, którzy znaleźli w swoim pączku ukryty orzeszek.

Obecnie, również tym, którzy nie wierzą, że przysłowie się sprawdzi, pyszna przekąska ma osłodzić myśl o kończącym się okresie tańców i zabaw, a także być ostatnim dniem folgowania sobie przed czasem postu. W poprzednich latach w tłusty czwartek Polacy jedli nawet 100 mln pączków. Badacze folkloru przekonują jednak, że kto dziś pączka nie zje, może borykać się z nieszczęściami do końca roku. Dla tych kilku dodatkowych kalorii chyba nie warto ryzykować…