Czy płonące niebezpieczne odpady są groźniejsze dla zdrowia niż smog? Do tej tezy przekonuje Jan Bondar – rzecznik Głównego Inspektora Sanitarnego (GIS). Jak zaleca GIS, osoby mieszkające niedaleko płonących wysypisk śmieci nie powinny wychodzić z domów i koniecznie muszą pozamykać okna.

– To jak smog razy tysiąc albo milion, tylko że skumulowany w krótkim czasie – ocenił Jan Bondar.

Za szkodliwość dla zdrowia odpowiada przede wszystkim dym z płonących niebezpiecznych odpadów. Zawiera on substancje rakotwórcze, jak dioksyny oraz związki benzenu. Ich wysokie stężenie może utrzymywać się w powietrzu jeszcze długo po zakończeniu akcji gaśniczej.

– Radzimy, o ile to możliwe, aby ograniczyć aktywność fizyczną na powietrzu w tych okolicach. Nie należy uprawiać sportu albo kopać ogródka. W wyniku wzmożonej aktywności fizycznej do organizmu trafia więcej niebezpiecznych substancji. Przed tymi zanieczyszczeniami chronić przede wszystkim dzieci i osoby starsze – mówi rzecznik GIS.

Jak podkreśla profesor Filipiak z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, zanieczyszczenie powietrza znalazło się na piątym miejscu wśród najważniejszych czynników ryzyka zgonu według WHO. Oprócz pyłów smog zawiera wiele szkodliwych substancji, jak rakotwórczy benzo(a)piren, którego stężenie w Polsce należy do najwyższych w Europie. Zanieczyszczenie powietrza, podobne do tego w Polsce, występuje w Azji, przez co Polska bywa nazywana „Azją Europy”.

Apel Bodnara to efekt pożarów wysypisk i zakładów utylizacji odpadów niebezpiecznych, do których doszło w ostatnich dniach. W obecnym roku straż pożarna odnotowała aż 27 tego typu zdarzeń.