Kiedy patrzy się z powietrza na największy lodowiec na świecie, jego pokrywa lodowa wygląda tak samo od stuleci – masywna, stabilna i oślepiająco biała. Jednak pod jej powierzchnią rozgrywa się zupełnie inna historia. Jak bowiem pokazują badania, lodowiec Antarktydy Wschodniej zmienia się bardzo szybko. Dzięki ciepłym falom oceanicznym, płynącym pod jego spodem, w niektórych miejscach ubywa go 220000 metrów sześciennych na sekundę. W efekcie każdego roku traci on ze swojej masy od 63 do 80 miliardów ton.

Lodowa strata dla ludzkości

Topnienie Antarktydy Wschodniej ma ogromne znaczenie dla populacji ludzkiej, ponieważ lodowiec Totten i jego szelf lodowy są jedynymi barierami, które utrzymują przed rozbiciem obszar lodu większy niż cały stan Kalifornia. Gdyby cały lód miał jutro znaleźć się w oceanie, poziom morza wzrósłby o 3 do 6 metrów, zalewając słynny budynek Ferry w San Francisco, większość Lower East Side na Manhattanie i Lincoln Memorial w Waszyngtonie.

Taka sytuacja nie powinna dziwić po słyszanych przez lata alarmach naukowców, że pokrywy lodowe w obliczu rosnących temperatur topnieją. Jednak najnowsze dane satelitarne i badania terenowe wykazały, że dzieje się to intensywniej niż kiedykolwiek i zdecydowanie szybciej niż ktokolwiek się spodziewał. Ponadto naukowcy coraz częściej dostrzegają, iż jest jeszcze jeden czynnik przyspieszający topnienie lodów – wiatr.

Ostatnio opublikowane zostały badania, które pokazują, że zachodnie wiatry wiejące u wybrzeży Antarktydy prowadzą do szybszego przepływu wody pod lodowcem. Aby zrozumieć, co się dzieje w interfejsie ocean-lód, należy wyjaśnić to zjawisko.

Z siłą wiatru

Okazuje się, że gdy lodowce i półki lodowe się topią, zimna, świeża woda odkłada się na powierzchni oceanu, powyżej wody cieplejszej i bardziej słonej, czyli gęstszej. Wówczas zachodzi między nimi reakcja, którą można porównać z sytuacją po włożeniu sosu do lodówki: aby składniki się połączyły, musi on zostać zmieszany. Z uwagi na fakt, iż na takie mieszanie nie ma szans na pokrywie lodowca, powstaje linia dzieląca dwa obszary wodne, nazywana termokliną. Choć obecnie naukowcy mogą dokładnie zmierzyć, w którym miejscu przebiega, nie są w stanie jej kontrolować. Tymczasem wiatr przenosi ciepłą wodę, a ta topi od spodu lód.

Badania obrazów satelitarnych pozwoliły ustalić, że kiedy działały wiatry z zachodu, ciepła woda podnosiła się, a kiedy wiały od wschodu – termoklina opadła i topnienie ustało.

– Jako czysto naukowa ciekawostka, to naprawdę fascynujące, że CO2 może prowadzić do podniesienia poziomu morza nie tylko poprzez bezpośrednie nagrzewanie powietrza i topnienie lodowca od góry, ale także po prostu jako wiatr – mówi Chad Greene, naukowiec z University of Texas i główny autor badania. – To równocześnie bardzo przerażające odkrycie – ocenia.

Co gorsza, zgodnie z przewidywaniami, zachodnie wiatry wzdłuż zachodniego wybrzeża Antarktydy w następnych 100 latach mają mieć coraz większą siłę. Gerald Meehl, starszy naukowiec z Narodowego Centrum Badań Atmosferycznych, wyjaśnia, że rosnące stężenia gazów cieplarnianych to nie tylko podniesienie temperatury powietrza. Za ich przesuwanie i intensyfikację odpowiada również zachodni pas wiatru, który okrąża Antarktydę.

– Przyszłe prognozy klimatyczne pokazują jeszcze silniejszą fazę południowego trybu rocznego, co oznacza silniejsze wiatry na powierzchni zachodniej, dodatkowo postępującej dalej na południe. To poprowadzi wiatry bliżej Antarktydy i zapewni stały mechanizm do topienia większej ilości lodu i zwiększania poziomu morza – ocenia Meehl.

Lód w natarciu

Te zjawiska oznaczają nie tylko trochę, ale dużo więcej lodu. Ponadto lodowiec formujący się od tysięcy lat może zniknąć zaledwie w ciągu kilku. Tym właśnie najbardziej są zaniepokojeni naukowcy.

Ostatnim razem, gdy Totten Glacier załamał się do oceanu około 3 miliony lat temu, globalny poziom wód podniósł się nawet o 10 metrów. Podobnych skutków można by się spodziewać po stopieniu się zachodniej Antarktydy. Jak oszacował IPCC, poziomy mórz już do 2100 r. wzrosną o 6 metrów. Niewykluczone jednak, że liczba ta będzie podwojona. Analiza przeprowadzona w 2016 roku wykazała, że do przybrania dodatkowych 6 metrów wody przed końcem wieku sama może przyczynić się Antarktyda. I, jak wiele wskazuje, to dopiero początek.

Jest jeszcze wielu naukowców, którzy nie wiedzą, jak zmienią się wiatry na Antarktydzie, czy gdziekolwiek indziej. Jest to prawdopodobnie najbardziej znacząca nieznana w i tak już bardzo skomplikowanej arytmetyce przewidywania wzrostu poziomu morza. Czy skrzydełka motyla w Brazylii powodują rozpad lodu na cały Ocean kontynentalny? Może. Ale tylko, jeśli wiatr wieje z zachodu.

kup artykuly platne