Jak wyznał aktor Alex Ferns, który w serialu HBO „Czarnobyl” wcielił się w rolę lidera górników Andreia Glukhova, jego wujek zmarł na raka wskutek skażonego deszczu po katastrofie nuklearnej w wyniku wybuchu elektrowni atomowej.

Emisja pierwszego epizodu serialu HBO „Czarnobyl” miała miejsce 7 maja – tuż po 33. rocznicy wybuchu, do którego doszło w Czarnobylu. Rolę główne odegrali Jared Harris, Stellan Skarsgård i Emily Watson. Jak opisują producenci, w miniserii przedstawiono fabularną wersję katastrofy w elektrowni jądrowej.

Jak powiedział Alex Ferns w wywiadzie dla „Daily Record”, jego wujek – Robert Stephenson – tuż po katastrofie pracował w deszczu dla Szkockich Zakładów Wodnych w rejonie Killearn w Szkocji. Przez skażenie opadów miał być narażony na promieniowanie. W efekcie zmarł na raka w wieku 47 lat.

– Mój wuj poprosił, czy może wejść do środka, jednak mu odmówiono i kazano pozostać na zewnątrz oraz kontynuować pracę. Więc kontynuowali – relacjonował Ferns w wywiadzie dla gazety.

infoplanet gwiazdy i zdrowie aktor Czarnobylu i doswiadczenie raka serial alex ferns

Aktor przypomniał, że w 1986 roku władze Szkocji zabroniły mieszkańcom picia wody deszczowej, wskutek wzrostu poziomu jej skażenia promieniowaniem. Co więcej, zdaniem Fernsa na raka przed 50. rokiem życia zmarli wszyscy mężczyźni, którzy pracowali z jego wujkiem. Również sam Robert Stephenson nie miał wątpliwości, że jego śmierć to efekt katastrofy nuklearnej w Czarnobylu, o czym mówił rodzinie i przyjaciołom.

„Wokół jest pełno polityki. Ale to, co pokazujemy, to, że pod koniec dnia to pracownicy zostali wykiwani” – dodał aktor, komentując serial produkcji HBO. Według Internet Movie Database „Czarnobyl” to najlepiej oceniany serial w historii telewizji.