Hiszpan Javier Botet miał 6 lat, gdy zdiagnozowano u niego rzadką chorobę genetyczną – zespół Marfana. Jak się okazało, niezwykłe schorzenie zapewniło mu sławę i stały angaż w wielu horrorach.

Zespół Marfana to rzadka choroba genetyczna, która powoduje wysoki wzrost, szczupłą budowę ciała oraz nieproporcjonalnie długie kończyny, w tym palce. Oprócz nienaturalnych rozmiarów ciała osoba chora zyskuje również niezwykłą gibkość. Tak nietypowe schorzenie wielu pacjentów wpędza w kompleksy i wywołuje problemy psychiczne. Jednak 41-letni Hiszpan Javier Bortet postanowił wykorzystać wynikające z choroby walory i rozpoczął karierę filmową.





Choć obecnie twórcy horrorów wykorzystują do tworzenia postaci potworów liczne zabiegi charakteryzacyjne i obróbkę komputerową, niezwykle trudno jest im uzyskać naturalny, a więc przekonujący i przerażający efekt strasznych postaci. Z tego względu producenci filmowi chętnie współpracują z aktorami, mającymi naturalne predyspozycje do ról potworów.

Z tej skłonności korzysta Botet, który dzięki atypowej budwie ciałom wciela się w role strasznych bohaterów. Jego debiut przypadł na rok 2005, kiedy to zagrał humanoidalną postać w filmie „Beneath Still Waters” Briana Yuzny. Zwrotnym punktem jego kariery była rola Traistana Medeirosa Da Souzy w filmie „REC” Jaume’a Balagueró, która przyniosła mu sławę. Grał również w filmach: „Życie to jest to” Álexa de la Iglesia, „Crimson Peak. Wzgórze krwi” Guillerma del Toro, „Mumia” Alexa Kurtzmana, „Obecność 2” Jamesa Wana czy „To” Andresa Muschiettiego.





Javier Bortet nie wstydzi się choroby i aktywnie działa w mediach społecznościowych, gdzie publikuje swoje zdjęcia prywatne, pamiątki z fanami i fotografie postaci, w które wciela się na planie. Jego profil na Instagramie obserwuje obecnie ponad 35 tys. użytkowników.