Grunwald to niewielka miejscowość w woj. warmińsko-mazurskim, która od zawsze każdemu Polakowi kojarzy się z wielkim sukcesem czasów średniowiecza.

Od wielu lat najbardziej barwną wizytówką gminy jest rekonstrukcja bitwy pod Grunwaldem, która odbywa się w letni weekend, w okolicach 15 lipca. Uroczystość każdorazowo przyciąga tłumy miłośników widowiska z Polski i Europy. Punktem kulminacyjnym odbywających się imprez jest wielka inscenizacja bitwy, organizowana w sobotę o godz. 15.00. Zastępy rycerzy obu chorągwi stają po dwóch stronach pola i rozpoczynają jedną z największych bitew średniowiecznej Europy. Trudy i znój zupełnie nic nie znaczą wszyscy czekają tylko na jedno – zwycięstwo naszej armii. Wyczekują go zarówno widzowie, którzy stoją nieraz cały dzień w piekącym słońcu lub strugach ulewnego deszczu, jaki i rycerze, dźwigający dziesiątki kilogramów metalu.

I choć wygrana jest od wieków pewna i nikt nam jej już nie odbierze, radość i wielkie emocje są zawsze tak samo autentyczne.

Już po bitwie, zmęczone zastępy oraz konie wracają do obozów, aby nacieszyć się ostatnimi chwilami rycerskiego życia. Kolejna zwycięska bitwa jak zwykle, za rok.

 

Rozmowa z wójtem gminy Grunwald – inż. Henrykiem Kacprzykiem

 – Dzień dobry, Panie Wójcie! Rozmawiamy dzisiaj, ponieważ do kilku dni odbywają się u Państwa imprezy towarzyszące związane z inscenizacją bitwy grunwaldzkiej. Wielkimi krokami zbliżamy się do samej inscenizacji bitwy, która odbędzie się jak zwykle w sobotę o godzinie 15.00 i zgromadzi dziesiątki tysięcy osób. Jakie były niezbędne zadania organizacyjne do wykonania i związana z nimi kwota środków zabezpieczonych na organizację tak dużej imprezy? Mówiąc krótko, czy wystarcza środków sponsorskich, czy raczej trzeba uruchomić własne fundusze?

 – Staramy się zdobywać środki sponsorskie, a koszt samej imprezy – patrząc na jej rozmach i ilość uczestników – jest niewielki, a jednocześnie bardzo uważnie przez nas kontrolowany. Staramy się również zarabiać, np. wydając zezwolenia na sprzedaż towarów i produktów regionalnych podczas wydarzenia. Czasem spotykamy się z zarzutem, że sprzedaż w obszarze Pól Grunwaldzkich powinna byś ściśle skategoryzowana i staramy się tego pilnować, jednak ekonomia rządzi się swoimi prawami. Malkontentów informujemy, że idziemy na kompromis i staramy się zachować średniowieczny charakter jarmarku. Tym bardziej, że cześć średniowieczna, rycerska, jest oddzielona od reszty i klimat jest zachowany. Staramy się jednak, aby każdy – od dziadka do wnuka – znalazł u nas coś dla siebie. Nasza inscenizacja jest największą inscenizacją średniowieczną w Europie, czyli również na świecie – to zobowiązuje. (śmiech)

W tym roku mamy bardzo znamienitych partnerów jeżeli chodzi o współpracę – Urząd Marszałkowski, Narodowe Centrum Kultury, wspomaga nas również Ministerstwo Obrony Narodowej. Bierzemy udział we wszelkich konkursach dotyczących organizacji takich imprez i tą drogą udaje nam się pozyskać środki na jej organizację. Spodziewamy się również w tym roku obecności Ministra Obrony Narodowej, Pana Antoniego Macierewicza, oraz Pana Wiceministra Falkowskiego.

 – Panie Wójcie, jak Pan określiłby największe wyzwanie organizacyjne w trakcie imprezy?

 – Największym wyzwaniem była organizacja imprezy w 2010 roku (600-lecie bitwy grunwaldzkiej – przyp. red.), czyli organizacja ruchu drogowego i rozlokowanie przyjeżdżających turystów, tak, aby wyjeżdżając byli zadowoleni.

W tej chwili mamy opracowane projekty ruchu drogowego, które stworzyliśmy wspólnie z policją i z wojewódzkim wydziałem antykryzysowym. Corocznie je modernizujemy i w zasadzie od 2011 roku nie ma żadnych kłopotów z komunikacją – można spokojnie przejechać, być na imprezie i wyjechać. Dużo zmian wprowadziliśmy w lokalizacji parkingów. Obecnie w pobliżu Pól Grunwaldzkich prowadzone są inwestycje drogowe – przebudowa trasy nr 7, budowa nowoczesnego węzła w Pawłowie. Nie ma możliwości zahamowania ruchu. Jeżeli będzie przebudowana droga 51 w kierunku Olsztyna i węzeł w Rychnowie, to już w ogóle nie będzie kłopotu z wstrzymywaniem ruchu i korkami. Jeżeli chodzi o same Pola Grunwaldzkie, to jest to 100 ha obszaru – miejsca jest więc pod dostatkiem, aby zaparkowało nawet 100 tys. osób. Najważniejsze kwestie to czas przyjazdu i czas wyjazdu. Najtrudniej jest wtedy, gdy goście trafiają do nas dokładnie na inscenizację i od razu po niej wyjeżdżają. Wówczas muszą liczyć się z największym prawdopodobieństwem korków.

 – Ile osób uczestniczy w imprezie?

 – Z tym jest różnie. W ciągu trzech dni imprezy odwiedza nas zwykle ponad 100 tys. osób. Liczba obserwatorów obecnych na samej inscenizacji się zmienia. W 2010 roku zgromadziło się na niej ok. 300 tys. osób. Było to jednak w 600. rocznicę bitwy. W kolejnych latach zaobserwowaliśmy spadek, dlatego, że ludzie traumatycznie przeżyli wyjazd z imprezy. W tym roku znowu mamy 60 – 80 tys. uczestników. Renesansem imprezy grunwaldzkiej był szczególnie ubiegły rok. Ci, którzy przyjechali, teraz wiedzą, że w okolicach Pól Grunwaldzkich można poruszać się swobodnie i z pewnością przyjadą w kolejnym roku.

 – Czy na imprezie pojawiają się tylko turyści z Polski, czy można spotkać też zainteresowanych z zagranicy?

 – Oczywiście mamy bardzo dużo gości zagranicznych z Rosji, Białorusi, Ukrainy czy Litwy. Nasi goście z tych krajów są bardzo zainteresowani inscenizacją i przypisują sobie duży udział w zwycięstwie. Litwini wręcz twierdzą, że sami wygrali bitwę, przy lekkiej pomocy Polaków. (śmiech) Nie wypominamy im, że w pierwszej fazie po trzech miesiącach, kiedy dowiedzieli się o wygranej bitwie, uciekli. (śmiech) Zapraszam wielu odtwórców z tych krajów, współpracujemy z nimi. Najdalszego wykonawcę z zachodu mieliśmy z Nowej Zelandii. Pojawił się nawet czarnoskóry odtwórca, którego wszyscy nazwali Zawisza Czarny. (śmiech) Najciekawszy gość, który pojawił się na naszej imprezie, to pani z Japonii w wieku około 60 lat, która jeździ po całym świecie i ogląda inscenizacje. Obserwowała widowisko ze mną w swoim stroju tradycyjnym kimonie i oceniła nas bardzo wysoko, jako najlepsze wykonawstwo jakie widziała.

 – Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w rozwijaniu festiwalu w kolejnych latach.