Rozmowa z Arkadiuszem Lisieckim – programistą, właścicielem wrocławskiej spółki LightCode, projektującej zaawansowane rozwiązania internetowe, zarówno w zakresie stron www, jak również specjalistycznych rozwiązań programistycznych

 –  Witaj Arku, zakończyliśmy pracę nad projektem "Infogmina'', miło mi z Tobą porozmawiać w szerszym aspekcie na temat rozwoju IT na rynku administracji publicznej. Jesteś założycielem spółki, która działa na rynku nieprzerwanie od 8 lat, opowiedz o swoich początkach.

 – Cóż, zaczynaliśmy pracę na zupełnie innym rynku, bardziej pierwotnym niż w chwili obecnej. Początkowo pracowaliśmy w ramach działalności gospodarczej. Cztery lata temu w związku z bardzo dynamicznym rozwojem oraz dla ugruntowania zaufania do firmy powstała Sp. z o.o.

 –  Czym zajmuje Twoja firma?

 –  Specjalizujemy się w średnich i dużych projektach, od aplikacji webowych, poprzez portale po dedykowane systemy CRM/ERP. 

 –  Za jakie obszary odpowiadasz w spółce?

 – W zasadzie za wszystkie. (śmiech) A tak naprawdę za kontakty z klientami oraz szeroko pojętą realizację przedsięwzięć. Tak się szczęśliwie złożyło, że oprócz tego, że jestem programistą z ponad 15-letnim stażem, posiadłem również umiejętność możliwie dokładnego zrozumienia wyzwania, przed jakim staje kontrahent. Niezwykle łatwo rozminąć się z oczekiwaniami klienta, bo nie zawsze dają się one łatwo sformułować. Dlatego bardzo się staram jak najszerzej zrozumieć zlecone zagadnienie i jego cel, by ochronić kontrahenta przed problemami, które według mnie mogą się pojawić.

 –  Dla jakich branż najczęściej przygotowujesz projekty?

 – Nie ma reguły, branże są zróżnicowane. Pracuję z bankowością, hotelarstwem, przemysłem, uczelnią, gazetą, czyli pełen przekrój.

 –  Czy doświadczenia, które daje Ci praca w tak różnorodnych branżach możesz przenosić na inne obszary projektowe?

 –  No cóż, czasem zamówienia są bardzo zindywidualizowane, ale generalnie potrzeby się przenikają, czyli mogę wykorzystywać doświadczenia z jednego obszaru w innym. Generalnie programowanie oparte jest na systemach, a te są podobne dla wielu konfiguracji. Najważniejsze, aby zastosować właściwe narzędzia dla każdego projektu.

 –  Jaki był Twój najciekawszy projekt?

 – Jest ich kilka. Pierwszy bardzo ciekawy projekt to rozbudowana gra internetowa, która powstała 5 lat temu. Ciekawa dlatego, że była dynamiczna, skupiała wokół siebie społeczność, generowała nowoczesne – jak na tamte czasy – rozwiązania, bo toczyła się również w środowisku międzynarodowym. Przygotowałem projekt i architekturę, realizowałem również cały silnik systemu. Było to zadanie ciekawe także ze względu na współpracę z grupą matematyków, którzy wnieśli do mojego myślenia wiele ciekawych elementów z matematyki teoretycznej. Ponadto portal powstał na rynek międzynarodowy, co generowało dodatkowe wymagania. Kolejny ciekawy przykład to unijny projekt B2B, związany z przechowywaniem i wymianą plików online. Dla części biznesowej były przygotowane specjalne mechanizmy, służące do wymiany danych – głównie faktur z różnych formatów. Największa innowacyjność tego projektu polegała na tym, że integrował wiele systemów, a poziom skomplikowania był duży.

 –  Co powiesz na temat projektu Infogmina, który właśnie zakończyliśmy?

 – Bardzo ciekawy, z mojego rozeznania. Pierwszy tego typu projekt na rynku Polskim, mogę nawet stwierdzić – pierwszy na skalę szerszą, światową. Bardzo dobrze, że powstają inicjatywy typu Infogmina, które pomagają w zmniejszeniu dystansu pomiędzy gminą i mieszkańcem, oraz umożliwiają spotkanie się na jednej płaszczyźnie. Mam nadzieję, że Infogmina wypracuje standard komunikacyjny. Nie musi tak być, że samorząd uczestniczy w każdym procesie rozwiązywania problemów z mieszkańcem. Jeżeli zainteresowani mieszkańcy wypracują rozwiązanie, może ono posłużyć innym, nawet w odległym samorządzie. Również wymiana informacji pomiędzy gminami na forum powoduje, że wiele rozwiązań juz zastosowanych i sprawdzonych można przenieść dalej. W tej chwili tak się nie dzieje, każdy próbuje znaleźć rozwiązanie samodzielnie, a przecież nie o to chodzi, aby do wszystkiego dochodzić samemu. To jest miejsce, które łączy wszystkich zainteresowanych obszarem społecznym, od najbardziej banalnych do realnie ważnych społecznie aspektów.

 –  Jakie widzisz różnice na rynku między tym, co jest teraz a tym, co było na początku Twojej działalności?

 –  W aspekcie społecznościowym – dekadę temu nie było przede wszystkim tabletów czy smartfonów, które obecnie muszą być brane pod uwagę przy projektowaniu systemów. Także dostęp do Internetu był dużo droższy, przez co spotkania on-line były wydarzeniem ważnym i znaczącym. Podobnie było z rozmowami telefonicznymi wtedy, gdy na cały budynek był jeden telefon. Obecnie jest to tak powszechne, że w Internecie mijamy się często szybciej niż na ulicy.

Z perspektywy sprzedażowej wiele zmieniło wprowadzenie bankowości elektronicznej. Zdecydowanie ułatwia ona dokonywanie szybkich transakcji, ale jednocześnie zwiększa oczekiwania klientów, np. co do czasu realizacji zleceń. Dziś trudniejsza i kosztowniejsza jest również promocja w Internecie.

Z punktu widzenia organizacyjnego aktualnie dąży się coraz bardziej do wyeliminowania papierowych wersji dokumentów. Tym, którym już się to w jakimkolwiek stopniu udało zrobić, są naprawdę zadowoleni. Dokumentacja elektroniczna wygrywa przede wszystkim szybkością znalezienia informacji i przekazania jej. Elektroniczna archiwizacja okazuje się zaś dużo bardziej wygodna i bezpieczna, np. przy pełnieniu zastępstwa na jakimś stanowisku pracy czy z uwagi na mniejsze ryzyko zagubienia dokumentów.

 –  W jakim kierunku według Ciebie rozwija się rynek IT?

 – Od niedawna zostaliśmy postawieni przed otwartym pytaniem, czy mamy w ręku jeszcze telefon z wbudowanym komputerem, czy już komputer z funkcją telefonu. Historia zatacza koło – kiedyś były terminale Unixowe podłączane kablami do centralnego komputera (o mocy obliczeniowej mniejszej niż współczesne telefony), teraz funkcję terminala pełni chociażby przeglądarka internetowa, a pliki są trzymane na serwerach. Ten trend – moim zdaniem – będzie się utrzymywał do czasu, aż powstanie jakiś rozproszony, ujednolicony internetowy system plików. Być może wtedy obywatelowi na osiemnaste urodziny będzie uroczyście wręczany login i hasło do systemu w urzędzie. (śmiech)

Mam również wrażenie, że euforia związana ze swobodą dostępu do informacji już mija. Bardziej zaczyna się liczyć jakość i użyteczność komunikacji. Dlatego właśnie nastał dobry moment, by gminy ze swoim potencjałem mogły aktywnie uczestniczyć w zachodzących zmianach.

Według mnie urzędy powinny też zrewidować zawiłości prawne i proceduralne, z którymi muszą się mierzyć zarówno mieszkańcy, jak i urzędnicy. W chwili obecnej każda ze stron intuicyjnie wie, że „coś" należy uprościć, ale nikt nie wie, co i jak trzeba by było to zrobić, aby nie wprowadzić jeszcze większego zamieszania. Ponieważ zmiany w technologii i prawie są nieuniknione, gminom pozostaje tylko przyłączyć się do trendu i starać się korygować go zdobytym już doświadczeniem. Jestem fanem algorytmów ewolucyjnych i wiem, że nawet drobnymi, lokalnymi usprawnieniami sumarycznie poprawia się jakość całości.

 –  Co sądzisz o stanie informatyzacji samorządów?

 – Zdecydowanie w ciągu kilku ostatnich lat nastąpiła poprawa, jest wiele ośrodków, w których widać zmiany: nowoczesne strony internetowe, zintegrowane z narzędziami typu systemy kolejkowe, czy formularze do komunikacji z mieszkańcem. Część samorządów korzystając z każdej nadarzającej się możliwości unowocześnia swoje systemy. Jednak jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia, począwszy od poprawy wizerunku samorządu na stronie internetowej, poprzez uruchomienie kanałów elektronicznych do komunikacji, do składnia wniosków, zapytań, aż po najbardziej nowoczesne narzędzia w postaci komunikacyjnego forum internetowego do badania opinii mieszkańców. Jest bardzo wiele pomysłów i możliwości, trzeba jedynie chcieć i zapoczątkować działania, szczególnie, że możliwości sfinansowania tych działań w związku z ogromną podażą Funduszy Unii Europejskiej będzie w najbliższych latach bardzo dużo.

 –  W jaki sposób Twoja Firma może pomóc w rozwoju informatyzacji w samorządzie?

 – W zasadzie działamy w każdym z wyżej wymienionych obszarów. Bardzo chętnie rozwijamy nowe projekty i otwieramy się na nowe inicjatywy, dlatego rozważymy każdy projekt informatyczny.

 –  Jakie masz marzenia w nowym roku?

 – (śmiech) Mam proste marzenia, chciałbym się wybrać w Tatry, pojeździć po Europie, ale moje pierwsze życzenie, to znaleźć na to wszystko czas.

 –  Miewasz w ogóle czas wolny?

 – Niewiele, ale zdarza się. (śmiech) W tym miesiącu uda mi się wyjść do teatru na genialny spektakl teatralny.

 –  Dziękuję za rozmowę i życzę wielu wspaniałych projektów w samorządach. I oczywiście spełnienia marzeń.

 

Rozmawiała Teresa Domagała