Studio Marvela w swym najnowszym filmie sięga po postać superbohatera spoza ścisłej popkulturowej czołówki – Ant-Mana. I choć wybór ten, z różnych względów, mógłby być strzałem w dziesiątkę, efekt końcowy okazuje się co najwyżej przeciętny.

infoplanet recenzje filmowe ant man i osa plakat

Świat wykreowany wokół głównego bohatera niesie ze sobą niezły kinowy potencjał. Ant-Man nie jest tak wyeksploatowany kulturowo, jak choćby Iron Man czy Hulk. Choć nie jest to pierwsza produkcja z jego udziałem (by wspomnieć poświęcony mu w całości film z 2015 roku), to sam pomysł na tę postać wciąż pozostaje dość świeży. Możliwość praktycznie dowolnych zmian wielkości ludzi i przedmiotów, stwarza pole do prawdziwie widowiskowych scen, a wykorzystanie w opowieści owadów – do wprowadzenia ciekawego, nieco posthumanistycznego klimatu. Niestety, większość tych pomysłów ginie za sprawą nudnawego i schematycznego scenariusza.

Ant-Man i Osa” to powrót do urwanej w 2016 roku historii z filmu „Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów”. Scotta Langa spotykamy, gdy jego życie zaczyna się na nowo układać – areszt domowy zasądzony po wydarzeniach z lipskiego lotniska dobiega końca, a świat bohatera zdaje się kręcić głównie wokół zabaw z przeuroczą córeczką. Przeszłość jednak nie da tak łatwo o sobie zapomnieć. To bowiem w postaci Ant-Mana Hope van Dyne widzi jedyną szansę na uratowanie swojej matki, która przed trzydziestoma laty utknęła w kwantowej rzeczywistości. W tym celu superbohaterowie będą musieli zarówno stoczyć bój z tajemniczą Avą, jak i pospolitym rzezimieszkiem Sonnym Burchem, a przy tym nie dać się złapać służbom specjalnym...

infoplanet recenzje filmowe ant man i osa akcja

Wątek Osy sprawia, że nowy „Ant-Man” jest tyleż kinem superbohaterskim, ile rodzinną (ale niekoniecznie familijną!) opowieścią o tęsknocie i utracie. Obydwa te wątki na równi psują jednak niedostatki scenariusza. Sposób prowadzenia fabuły sprawia, że film w gruncie rzeczy okazuje się dość jednostajną opowieścią o wzajemnym odbijaniu sobie bezcennych przedmiotów przez kilka zwalczających się grup. W pogoni tej gubią się szczegóły, brak również miejsca na jakiekolwiek niuanse. Nie lepiej jest, gdy scenarzyści pozwalają mówić swoim bohaterom – dialogi na ogół są sztywne i przegadane. Na domiar złego, aż roi się w nich od pseudonaukowego bełkotu. Ciekawym zagraniem ze strony twórców jest natomiast brak wyraźnego antybohatera. Teoretycznie zabieg ten powinien otworzyć film na nowe, mniej oczywiste rozwiązania. W praktyce – nic takiego się nie dzieje.

infoplanet recenzje filmowe ant man i osa aktorzy

Choć trudno doszukiwać się tu jakiejś złożoności postaci, główni bohaterowie wychodzą z tego filmu dość obronną ręką. Sam Ant-Man momentami wpada co prawda w schemat infantylnego żartownisia, jednak finalnie okazuje się na tyle charyzmatyczny, by udźwignąć ciężar samodzielnego filmu. Jest to zasługa głównie odtwarzającego go Paula Rudda. Pozostałe postaci wypadają nieco bladziej. Jest to jednak raczej kwestia jednowymiarowego scenariusza, niż gry aktorskiej. Od tej strony w „Ant-Manie” jest bowiem bardzo dobrze. Wystarczy wspomnieć, że oprócz Paula Rudda i Evangeline Lilly jako Osy, na ekranie zobaczymy również Micheala Douglasa i Michelle Pfeiffer. Szkoda tylko, że tak znakomici aktorzy nie mają zbytniego pola do popisu. Ich postacie na ogół stają się jedynie ucieleśnieniem pojedynczych cech charakterystycznych – trudno tu mówić o pełnowymiarowych bohaterach.

Na płaszczyźnie wizualnej „Ant-Man” prezentuje się – tylko i aż – przyzwoicie. Twórcy puścili wodze fantazji przede wszystkim w scenach pokazujących kwantową rzeczywistość. Również w pościgach wykorzystano kilka ciekawych pomysłów – jak na przykład ten, by półciężarówkę uczynić gigantyczną deskorolką. Prócz kilku przebłysków, nie ma tu jednak niczego, czego nie widzielibyśmy we wcześniejszych produkcjach (a specyfika bohaterów dawała taką możliwość!). Wielbiciele studia Marvela (bo do takich widzów głównie kierowany jest film) z pewnością docenią natomiast subtelne nawiązania do innych produkcji z tego uniwersum, a także kilka autoironicznyc żartów.

infoplanet recenzje filmowe ant man i osa bohaterowie

Nawet ze światowej klasy aktorami, lecz bez umiejętnie nakreślonej fabuły trudno stworzyć film wykraczający ponad przeciętną. „Ant-Man” jest tego doskonałym przykładem. To propozycja, która może zapewnić rozrywkę na letnie popołudnie, jednak zupełnie nie zapada w pamięć.


Ocena: infoplanet recenzje filmowe ocena 6/10









Barbara Englender