„Kler” to najbardziej wyczekiwana, a na pewno najbardziej kontrowersyjna polska premiera roku. Jak żaden inny film podzielił widzów jeszcze przed pierwszymi pokazami, a równocześnie przyciągnął do kin prawdziwe tłumy. Jaka naprawdę jest nowa produkcja Wojciecha Smarzowskiego?

infoplanet recenzje filmowe kler plakat

Po ubiegłorocznym „Wołyniu” „Kler” należałoby uznać za powrót do „klasycznej” poetyki filmów tego reżysera – gdzie wódka leje się strumieniami, a współczesność odsłania coraz brutalniejsze oblicze. W tej wizji świata nie ma miejsca na subtelności. Niczym w słynnej „Drogówce” (do której dyskretne odwołanie można zresztą znaleźć w jednej z początkowych scen) fabuła zogniskowana jest na jednej, konkretnej „grupie zawodowej” – kapłanach Kościoła katolickiego. Trójkę głównych bohaterów (księży Andrzeja Kukułę, Tadeusza Trybusa i Leszka Lisowskiego) łączą nie tylko więzi przyjaźni, ale i dramatyczne przeżycie – pożar, z którego zostali uratowani dzięki heroicznemu zachowaniu jednego z nich. Co roku spotykają się, by świętować to wydarzenie...

infoplanet recenzje filmowe kler msza

Sam pomysł na „Kler”, zwłaszcza w skrótowym ujęciu, prezentuje się trochę tak, jakby za scenariusz filmu odpowiedzialny był Patryk Vega. Obraz ma bezceremonialnie odsłaniać „zakazaną prawdę” o kapłanach Kościoła katolickiego – zaczynając od pedofilii, na niepohamowanej chciwości kończąc. Na szczęście jednak Smarzowski to nie Vega, a „Kler” to nie „Botoks”. Co prawda scenarzyści faktycznie, zwłaszcza na początku, „idą na całość” (a przy tym również na łatwiznę), jest to jednak historia, która potrafi wywoływać emocje nie tylko za sprawą obrazoburczego tematu, ale i fabuły czy świetnie napisanych postaci.

infoplanet recenzje filmowe kler msza

Kler” to w pewien sposób dwa filmy w jednym: ostra, publicystyczna wypowiedź, w której silnie naznaczony reżyserską ręką jest Smarzowski, i niezwykle poruszający, wręcz kameralny dramat. Pod opowieścią o patologiach Kościoła, skrywa się znacznie bardziej zniuansowana historia o smutku i samotności; o wspólnocie, w której – jak powiada jeden z bohaterów – nie ma do kogo otworzyć ust. Przy całym swoim niewątpliwym antyklerykalizmie, „Kler” ma – paradoksalnie – coś wyraźnie chrześcijańskiego w przekazie. A przy tym na pierwszym planie prezentuje jedne z najciekawszych postaci polskiego kina ostatnich lat. Postaci, którym co prawda „nic co ludzkie nie jest obce”, ale i które wymykają się prostym, jednowymiarowym schematom.

infoplanet recenzje filmowe kler msza

W filmie „Kler” świetne role zalicza trójka aktorów, bez których żaden film Smarzowskiego obyć się nie może: Arkadiusz Jakubik, Robert Więckiewicz i Jacek Braciak. Księża przez nich portretowani zmagają się z takimi samymi (jeśli nie silniejszymi) demonami, co „zwykli” ludzie. Jest więc wśród nich alkoholik, będący ofiarą szczęśliwej, ale przecież zakazanej, miłości, jest kapłan oskarżony o pedofilię, jest wreszcie karierowicz, którego największe marzenie stanowi praca w Rzymie. Każda z tych postaci niesie ogromny bagaż sprzecznych emocji, traum, frustracji, niespełnionych pragnień. Arkadiusz Jakubik, Robert Więckiewicz i Jacek Braciak pokazali je brawurowo.

infoplanet recenzje filmowe kler msza

Gorzej na tym tle wypada drugi plan. Tam już bohaterowie są bardziej schematyczni, jednoznaczni, papierowi. Ewentualne rozterki, z jakimi mogliby się mierzyć, wyeliminowane zostały na rzecz jednolitego przekazu. Janusz Gajos jako arcybiskup Mordowicz co prawda prezentuje genialne aktorskie rzemiosło, jednak postać ta nie pozwala rozwinąć skrzydeł aż tak, jak mógł uczynić to w „Kamerdynerze”. Na ekranie można zobaczyć również Joannę Kulig, Katarzynę Herman, Izabelę Kunę czy Mirosława Haniszewskiego. Co trochę niepokojące, postać Hanki Tomali, choć zagrana świetnie przez Joannę Kulig, jest poniekąd odtworzeniem roli, jaką aktorka podbiła serca krytyków w „Zimnej wojnie”. Szkoda byłoby, gdyby ta fenomenalna artystka młodszego pokolenia została w taki sposób zaszufladkowana.

„Kler” to film momentami oparty na karykaturalnym przerysowaniu, momentami natomiast dosłownie wgniatający w fotel. Obraz, który nie tylko porusza, ale i boli – mocny w przekazie i szokujący (zarówno obranym tematem, jak i estetyką charakterystyczną dla Smarzowskiego), a równocześnie niosący ze sobą coś więcej niż tylko publicystkę, która ma za zadanie przekonać już przekonanych i oburzyć już oburzonych...


Ocena: infoplanet recenzje filmowe ocena 7,5/10









Barbara Englender  

 

 

 

kup artykuly platne