Jeśli ktoś widział jeden film Patryka Vegi, to trochę tak, jakby zobaczył już wszystkie. „Kobiety mafii 2” tylko potwierdzają tę regułę – to specyficzne kino, dla bardzo specyficznego widza.

infoplanet wrecenzje filmowe kobiety mafii 2 plakat

Jeśli szukać jakichkolwiek pozytywów w twórczości filmowej Patryka Vegi, byłaby to (zabójcza) konsekwencja. Na ekranie zawsze jest seks, wulgaryzmy, fatalny humor oraz morze krwi. Nie ma za to fabuły i aktorstwa. W ścieżce obranej przez tego reżysera kryje się jednak pewna pułapka. By utrzymać wątpliwy efekt porażenia widza stworzonym obrazem, każdy następny film musi iść w tak obranej poetyce o krok dalej...

I tak się dzieje – „Kobiety mafii 2” to jeden z najbardziej krwawych filmów Vegi. Głównym bohaterem są tu nie tyle „ludzkie” postaci, co sprzęt remontowo-budowlany – wykorzystywany równie często, jak konwencjonalna broń i w dokładnie tych samych celach. Czy z tak dużą brutalnością filmu idzie w parze napięcie? Niestety, nie. „Kobiety mafii 2” to produkcja niemal przeładowana pościgami, strzelaninami i morderstwami (dokonywanymi na tysiąc sposobów). Jest tu i przemoc, i przepych mafijnego życia, i nuta egzotyki, związana z kolumbijskim czy marokańskim wątkiem. Słowem: na bogato. Równocześnie jednak, przyjęta przez Patryka Vegę konwencja sprawia, że wszystko, co się dzieje, ujęte zostaje w dość specyficzny cudzysłów, niepozwalający doświadczyć podczas seansu zbyt wielu emocji.

Oczywistą przyczyną takiego stanu rzeczy jest fakt, że kino to w niezamierzony sposób staje się własną parodią. Vega konsekwentnie zamierza „iść po bandzie”, jednak za tę bandę za każdym razem wypada. To, co miało być mocne czy brutalne, okazuje się niespodziewanie zabawne. Co ciekawe, ten nieoczekiwany efekt komiczny zdaje się rozbijać, paradoksalnie, warstwa komediowa. Choć w drugiej części „Kobiet mafii” jest ona nieco mniej eksponowana, niż w przypadku poprzednich produkcji Vegi, jednak i tu zastosowane żarty odbierają chęć do śmiania się z czegokolwiek.

Gwóźdź do trumny stanowi fakt, że Vega nie potrafi stworzyć spójnej, przekonującej fabuły. W „Kobietach mafii” podąża czterema ścieżkami jednocześnie. Pokazuje zarówno dalsze losy Darii („Niani”), przygotowującej przemyt kolumbijskiej koki, „Spuchniętej Anki”, która po wyjściu z więzienia próbuje robić karierę, „Mata” usiłującego ułożyć swe relacje z córką, czy przeżywającej prawdziwą, orientalną miłość „Siekiery”. Wszystkie te wątki miały połączyć się ze sobą w wybuchowym (nomen omen) finale. O ile jednak taki sposób konstrukcji fabuły sprawdza się na ogół nieźle, o tyle Vega wyraźnie nie potrafi z niego korzystać. Ani finał nie jest tu intrygujący, ani połączenia między poszczególnymi historiami nie wzbudzają emocji. Całość przypomina raczej zestaw gagów z podrzędnego kabaretu niż prawdziwy film (co zresztą dla produkcji Patryka Vegi jest dość charakterystyczne).

Jeśli cokolwiek w „Kobietach mafii 2” się broni, to jedna, jedyna scena z niedźwiedziem. Jest w niej i pewna doza abstrakcji, i humor, i przewrotna (choć niekoniecznie zaskakująca) pointa. Czy jednak dla tego jednego pomysłu warto zobaczyć cały film? Zdecydowanie nie. Na tak zakreślonym tle niezmiennie dziwi to, jak Patrykowi Vedze udaje się werbować do swoich produkcji tak dobrą obsadę. W „Kobietach mafii 2” występują wszakże aktorzy, których renoma kazałaby aspirować nieco wyżej – jak na przykład Piotr Adamczyk (tu nieco bezbarwny, ale wciąż trzymający fason) czy Agnieszka Dygant (która, niestety, od pewnego czasu rozmienia tylko swój talent na drobne). Prócz nich, na ekranie zobaczymy Aleksandrę Popławską, Janusza Chabiora, Krzysztofa Czeczota czy gwiazdę południowoamerykańskich telenowel Angie Cepedę (która zresztą wpada całkiem nieźle). Tymczasem jedyną postacią (prócz wspominanego niedźwiedzia), jaka w sposób pozytywny zapada w pamięć, jest ta odgrywana przez Aleksandrę Grabowską. Koszmarnie natomiast prezentuje się Katarzyna Warnke, co jest przede wszystkim spowodowane okropnym pomysłem reżyserskim na sposób prowadzenia jej postaci.

„Kobiety mafii 2” przynoszą dokładnie to czego mógł się spodziewać każdy, kto choć raz zetknął się z nazwiskiem Patryka Vegi. To propozycja tylko dla miłośników jego dotychczasowej twórczości.


Ocena:  2,5/10









Barbara Englender  

 

 

 

 

 

kup artykuly platne