Na koncie fenomenalna obsada i kilka niezłych pomysłów scenariuszowych, zaczerpniętych zresztą z holenderskiego oryginału „Alles is Liefde”. Niestety, to nie wystarczyło. „Miłość jest wszystkim” to kolejna niewykorzystana szansa na nieszablonową świąteczną komedię.

infoplanet recenzje milosc jest wszystkim plakat

Trudno nie odnieść wrażenia, że twórcom tego filmu przyświecał ambitny cel – na tyle, na ile można uznać za ambitną przeróbkę zagranicznego scenariusza. Schemat romantycznej komedii rozłamali podjęciem tematów trudniejszych niż poszukiwanie drugiej połówki w śnieżnej scenerii. Pierwsze skrzypce gra tu prawdziwy anty-Mikołaj (w tej roli fantastyczny Olaf Lubaszenko) – przeżywający osobisty dramat, zmagający się z gigantycznym poczuciem winy, a zarazem w trafny sposób dopominający się o sens świąt Bożego Narodzenia. Jego postać świetnie skontrastowana została z tanim blichtrem telewizyjnego show z udziałem gwiazdy. Świat przedstawiony w „Miłość jest wszystkim” to nie lukrowana bajka. Tu ludzie tracą pracę, zdradzają się, desperacko szukają akceptacji. Problem jednak w tym, że wszystkie te wątki potraktowane zostały pobieżnie, a połączenie ich z romantyczną komedią, w której praktycznie za cały humor służyć mają sceny z pogrzebu, czyni z tego filmu kinematograficznego potworka.

Najbardziej groteskowo wypadają wątki romantyczne. Niestety, to na nich opiera się główny ciężar produkcji, a nie na przykład na historii Mikołaja, z której można byłoby zrobić naprawdę niezły, choć zupełnie inny film. Perypetie przystojnego sportowca Zbyszka (Mateusz Damięcki) i Wandy (Aleksandra Adamska), uparcie odrzucającej zaloty milionera, są tak samo banalne, jak tytuł tej komedii. Współczesna wersja bajki o samowystarczalnym Kopciuszku prezentuje się przez to kompletnie niewiarygodnie. Nie lepiej jest z historią miłosną Magdy (Joanna Kulig) i Jurka (Michał Czernecki). Im scenarzyści poświęcili zaledwie parę minut, trudno więc oczekiwać czegoś więcej niż prościutkiego romansu. Ten okazuje się jednak zbyt prosty, nawet jak na takie warunki.

infoplanet recenzje milosc jest wszystkim mateusz damiecki

Nie zawodzi natomiast obsada i nie jest to w żaden sposób zaskoczeniem. Producentom udało się tu zaangażować prawdziwą śmietankę aktorską. Prócz wspominanego Olafa Lubaszenki, w mniejszej, ale zarazem bardzo charakterystycznej roli pojawia się również Jan Englert. Świetnie prezentuje się Joanna Kulig (choć mając do dyspozycji tak zdolną aktorkę, można było pokusić się o stworzenie dla niej ciekawszej postaci), bardzo dobre wrażenie robią Julia Wyszyńska, Fabian Kocięcki, Leszek Lichota, Marcin Korcz, Eryk Lubos, a nawet Maciej Musiał. Prawdziwą perełką jest epizod Anny Romantowskiej. Nieco gorzej na tym tle wypada Agnieszka Grochowska.

Całkowicie nie sprawdza się za to udźwiękowienie filmu. Sposób nagrania dialogów – wraz z problemami dykcyjnymi kilku aktorów – sprawia, że przydałyby się wręcz napisy. Bardzo dobrze dobrana została natomiast muzyka. Znalazło się tu miejsce zarówno dla „klasycznych” świątecznych hitów, jak i bardziej alternatywnych utworów.

infoplanet recenzje milosc jest wszystkim joanna kulig

Miłość jest wszystkim” ma w swej kategorii bardzo poważnego konkurenta, jakim jest „Planeta Singli 2”, której premiera odbyła się zaledwie dwa tygodnie wcześniej. O ile jednak film z Maciejem Stuhrem i Agnieszką Więdłochą to lekka, ale i całkiem sprawnie napisana historia miłosna, o tyle tu twórcy zdawali się próbować zawalczyć o coś więcej (świadczyć o tym mogą choćby inteligentne nawiązania do „Króla Leara” i postaci Tadeusza Łomnickiego). Po cóż jednak było w tym celu tworzyć film – jak przyznaje sam reżyser – tylko w 30% oryginalny? Nie lepiej było napisać od zera własny scenariusz? Ciekawe tematy wydają się tu na siłę doszyte do mdłych wątków miłosnych. Całość – zwieńczona koszmarnym finałem – zupełnie się klei (pod względem tempa akcji holenderski pierwowzór wypadał zresztą nieco lepiej).

Wygląda na to, że twórcy komedii zbytnio zaufali słowom starej piosenki, obiecującej, że „miłość wszystko wybaczy”. Niewątpliwe uczucie do kinematografii wcale nie tłumaczy słabego, w większości zresztą skopiowanego scenariusza, zmarnowania potencjału tkwiącego w wybitnych polskich aktorach i zepsucia kilku niezłych (choć niekoniecznie własnych) pomysłów.

Ocena: infoplanet recenzje filmowe ocena 5/10








Barbara Englender  

 

 

 

kup artykuly platne