Nudny scenariusz, banalne dialogi i – jako wisienka na torcie – występ Zenona Martyniuka. „Miszmasz, czyli Kogel Mogel 3” to wyjątkowo słaba komedia, nawet jak na realia polskiego kina.

infoplanet recenzje filmowe kogel mogel 3 plakat

Na kontynuację „Kogla-mogla” przyszło czekać fanom filmu stworzonego przez Romana Załuskiego całe 30 lat. Aż dziw, że w tym czasie nie powstał żaden ciekawy pomysł na poprowadzenie dalszych losów bohaterów „Galimatiasu”. Najnowsza produkcja Kordiana Piwowarskiego to bowiem opowieść kompletnie nijaka, w dodatku wywracająca do góry nogami niektóre wątki znane z poprzednich części komedii (jakby sami twórcy nie zadali sobie trudu zobaczenia wcześniejszych odcinków). W kontynuacji popularnej serii do gry wkracza kolejne pokolenie Wolańskich i Zawadów (spychając przy tym na dalszy plan „prawdziwych” jej bohaterów). Najważniejszym przedstawicielem „młodych” jest Marcin (syn Kasi i Pawła), który przyjeżdża z dalekiej Holandii, by we wsi Brzózki rozkręcić nie do końca legalny biznes... Losy nowych postaci realizują najprostsze kinowe schematy – sprawiając wrażenie, że całość jest tylko pretekstem do nachalnego lokowania kilku produktów.

Ewidentne scenariuszowe braki są tym bardziej zaskakujące, że za fabułę odpowiedzialna była Ilona Łepkowska, współtwórczyni „klasycznych” części tej trylogii. Co prawda autorka ta znana jest z produkcji o dość specyficznym charakterze, jednak nie jest to przecież debiutantka – po „Koglu Moglu 3” można było spodziewać się poziomu co najmniej średniego polskiego serialu. Tymczasem film nie zapewnia nawet tego. Dialogi są słabe, postaci drętwe, a całość – po prostu nudna. Główne wątki romansowe wydają się napisane na kolanie, a przy tym pozbawione (o, zgrozo!) jakichkolwiek emocji. Nie lepiej jest na drugim czy trzecim planie (logice uwłacza zwłaszcza epizod azjatycki) – w tym filmie, po prostu, nic się nie klei. Zamiast przyjemnej dla oka, ciepłej polskiej komedii, otrzymujemy tytułowy miszmasz. Niestety, w najgorszym tego słowa znaczeniu. W tym kontekście nie jest zaskoczeniem, że słabo wypada również warstwa komediowa. Żarty wykorzystane w filmie nie są może, jak na polskie komedie, szczególnie żenujące (choć ekscesy, jakich dokonuje dwójka emerytowanych sąsiadów po przypadkowym wypaleniu marihuany, balansują na cienkiej linii), jednak odgrzewanie tak oklepanych dowcipów, jakie wybrali scenarzyści „Miszmaszu”, jest ciosem poniżej pasa. Na te – czynione z wyraźnym trudem – próby rozśmieszenia widza momentami wręcz przykro jest patrzeć.

Najnowszego „Kogla Mogla” nie ratuje również obsada. Choć w epizodach zobaczymy aktorów takiej klasy, jak Wiktor Zborowski, spośród odtwórców istotniejszych ról broni się właściwie tylko Grażyna Błęcka-Kolska (jako Kasia) i Katarzyna Łaniewska (jako jej matka) oraz, z pewnymi zastrzeżeniami, Ewa Kasprzyk. Aktorsko nic nie można zarzucić również Małgorzacie Rożniatowskiej, Pawłowi Nowiszowi i Jerzemu Rogalskiemu, jednak ich postaci są po prostu kiepsko napisane. Gorzej jest na pierwszym planie: zarówno Aleksandra Hamkało i Nikodem Rozbicki, jak i Anna Mucha czy Maciej Zakościelny wypadają bardzo blado i tu wina zdaje się leżeć tak w scenariuszu, jak i w ich aktorskim warsztacie. Większość bohaterów po prostu snuje się po ekranie, czekając, aż nielogiczny zwrot akcji zetknie ich wszystkich w jednym miejscu (bo przecież od pierwszej sceny wiemy, że inaczej być nie może).

infoplanet recenzje filmowe kogel mogel 3 bohaterowie

Jeśli nowy „Galimatias” można za coś pochwalić, byłyby to zdjęcia. Na ekranie pojawia się kilka ładnych ujęć polskiej wsi. Spore zastrzeżenia może budzić natomiast montaż – zwłaszcza w dynamicznych scenach. Dwuznaczne wrażenie sprawia również muzyka: z głośników leci parę popularnych hitów (z czego jeden powtarzany do znudzenia), jednak w większości przypadków wydają się one doklejone na siłę do filmu. Obrazu dopełnia discopolowy finał, przekraczający granice żenady.

„Kogel Mogel 3” jest propozycją przede wszystkim dla miłośników muzyki Zenona Martyniuka oraz najbardziej zagorzałych fanów poprzednich części kultowej komedii (choć ci drudzy mogą poczuć się w dwójnasób zawiedzeni). Dla pozostałych widzów – to mdława „serialowa” produkcja, o której jak najszybciej można zapomnieć.

Ocena: infoplanet recenzje filmowe ocena 4/10








Barbara Englender  

 

 

 

kup artykuly platne