Firma Duke Energy z siedzibą w Karolinie Północnej wykorzystuje pięć dronów do wyszukiwania i odbudowywania uszkodzonych linii energetycznych w Puerto Rico.

Nowe możliwości

Tradycyjne zadania dronów komercyjnych wydają się niezbyt efektowne. Główne sposoby ich wykorzystania to robienie zdjęć i filmów, inspekcja sprzętu, przesyłanie strumieniowego materiału do centrali lub wykonywaniu zautomatyzowanych zadań mapowania i skanowania przy użyciu różnych czujników. Bez podnoszenia, bez zginania, bez pracy fizycznej.

Zeszłej jesieni huragan Maria o sile wiatru dochodzącej do 155 kilometrów na godzinę pozbawił prądu setki tysięcy mieszkańców Puerto Rico. Ten niewielki kraj tropikalny do dziś cierpi z powodów skutków katastrofy, okazuje się jednak, że właśnie tam udało się znaleźć dla dronów nowe zastosowanie. Urządzenia latające firmy Duke Energy wznoszą zniszczone linie energetyczne i pomagają załogom na ziemi wykonywać swoje zadania szybciej i bezpieczniej.

Dron zamiast pistoletu

Duke Energy, spółka z Karoliny Północnej ma w Puerto Rico 200 wolontariuszy. Posiada też pięć specjalnie przystosowanych dronów, obsługiwanych przez dwóch licencjonowanych pilotów. Urządzenia wykorzystywane są do poszukiwania złamanych słupów energetycznych, zerwanych linii energetycznych ukrytych pod bujną roślinnością i do ciągnięcia nowych linii przez niedostępne tereny.

Drony pozwalają usprawnić mało precyzyjny i niebezpieczny dla ludzi proces. Do niedawna robotnicy Duke Energy sami musieli brnąć przez tropikalne górskie lasy, żeby odszukać zerwane linie energetyczne. Do przeciągnięcia kabla między kolejnymi słupami używali wówczas specjalnych pistoletów. To niezwykle męczące zadanie dla człowieka, który pracuje na 13-godzinnej zmianie, od wschodu do zachodu słońca.

Drony, którymi posługuje się Duke Energy to modele Zoe firmy AceCore Technologies, których koszt zaczyna się od 15 000 USD. Mogą przenosić do 12 kilogramów ładunku i utrzymywać się w powietrzu bez przerwy przez 40 minut.

Skuteczne manewry

Drony znajdują linie energetyczne nieporównanie szybciej, a przy tym potrafią sprawniej manewrować miedzy słupami. W pierwszej kolejności dron przeciąga między słupami lekki sznur, następnie pracownicy przyczepiają do niego cięższy, nylonowy sznur, który zaciąga właściwy kabel do punktu mocowania na słupie.

Cały proces znacznie oszczędza czas i pieniądze, ale Duke Energy widzi również duży wzrost bezpieczeństwa załogi.

– Jesteśmy niezwykle podekscytowani technologią, która pozwala zmniejszyć ryzyko, na jakie codziennie narażeni są nasi pracownicy, np. pracując na wysokościach, w pobliżu urządzeń pod napięciem oraz w ograniczonej przestrzeni – mówi Jacob Velky, kierownik Duke Energy ds. bezzałogowych systemów latających.

Dwa drony firmy działającej w Puerto Rico są wyposażone w kamery. Urządzenia te pomagają skanować położenie zerwanych linii energetycznych i oceniać uszkodzenia tych, które przetrwały kataklizm. Pozostałe trzy robotnicy wykorzystują do ciągnięcia lin i kabli przez niedostępny teren. W celu zwiększenia ich udźwigu nie zainstalowano na nich kamer ani żadnych czujników. Czuwający nad nimi operatorzy polegają więc na łączności radiowej, aby pomóc urządzeniom trafić na właściwe miejsce.

Misja: Puerto Rico

Tropikalny klimat, podobnie jak górzyste ukształtowanie terenu to czynniki znacznie utrudniające prace naprawcze w Puerto Rico. Szczególnych problemów dostarcza silny wiatr i deszcz, jak również brak dogodnych miejsc do startu i wyładunku.

– Każda misja to wyjątkowe wyzwanie – mówi Velky.

Jednak Duke Energy już od kilku lat z powodzeniem używa dronów do codziennych operacji, a około 30 pracowników jest przeszkolonych i posiada licencję na pilotaż. Firma spodziewa się, że popyt na usługi dronów w branży wzrośnie.

– Chociaż warunki, które panują w Puerto Rico, prawdopodobnie znacznie różnią się od tych na kontynencie amerykańskim, właściwe rozmieszczenie miejsc przesyłu energii zawsze będzie przedmiotem zainteresowania – zauważa Velky.

Pracownicy będą ciągnąć linie dystrybucji energii w Puerto Rico przez co najmniej kilka następnych miesięcy. Drony będą więc miały wiele okazji do udowodnienia swojej użyteczności w trudnych, tropikalnych warunkach.