Świat w ubiegłym roku wyglądał wyjątkowo inaczej niż wcześniej. Było wiele obszarów, w których doświadczyliśmy zmian, a jedna z nich to fakt, że dzielimy naszą planetę z nowym gatunkiem, który sami stworzyliśmy.

Rok robotów

Rok 2017 był rokiem, w którym dotarły do nas roboty. Wyszły z hali fabrycznej i zaczęły podbijać duże miasta, dostarczając ludziom śródziemnomorskie jedzenie. Po ulicach zaczęły krążyć samojezdne samochody. Pojawiły się nawet roboty dwunożne, którym czasem zdarzało się przewrócić. Mimo to wyruszyły z laboratoriów do prawdziwego świata. Humanoidalny robot firmy Atlas może nawet robić salta w tył.

– Rok 2018 był niesamowity dla robotyki – mówi mechanik Sebastian Thrun, pionier w projektowaniu samochodów samojezdnych. – Dlaczego akurat? Dlaczego zajęło nam to tyle czasu? Było to spowodowane przez wiele czynników, między innymi dopiero niedawno komputery stały się na tyle inteligentne i niezawodne, że z ich wykorzystaniem mogły pojawić się pierwsze roboty.

Być może największym skokiem w zbudowaniu odpowiedniego sprzętu była technologia czujników. Aby zbudować robota, musisz uczynić go wrażliwym na otoczenie, a żeby to zrobić, potrzebujesz właśnie czujników. Muszą być one wyposażone nie tylko w kamery, ale także lasery, które budują trójwymiarową mapę otoczenia robota. Tego rodzaju komponenty stały się obecnie o wiele bardziej wydajne i znacznie tańsze. Dzięki temu ludzkość mogła zrobić kolejny krok ku przyszłości.

Złoty wiek robotyki

– Jest to złoty wiek robotyki, a to oznacza, że po raz pierwszy w ciągu ostatnich 12 miesięcy roboty naprawdę stają się użyteczne – mówi Ben Wolff, dyrektor generalny Sarcos Robotics. – Myślę, że dzieje się tak dlatego, że w końcu jesteśmy w punkcie zwrotnym, w którym koszty części składowych spadły, a możliwości komponentów wzrosły w wystarczającym stopniu – mówi naukowiec.

Prosty przykład: jeden z czujników w 2010 roku kosztował ćwierć miliona dolarów, dziś to koszt zaledwie 8 tysięcy dolarów. Ceny innych elementów, takich jak siłowniki czy silniki, też stale spadają. Jeden z nich, który kosztował 3500 dolarów, dzisiaj można zdobyć za jedyne 1500 dolarów. Co więcej, wyprodukowane dzięki tańszym częściom roboty są zdolne do coraz lepszego radzenia sobie w ludzkim świecie.

Pozostaje jedynie pytanie, czy ludzie naprawdę tego chcą i czy otoczenie jest przygotowane na pojawienie się nowej formy współpracującej z człowiekiem? Przykłady udowadniają, że odpowiedź jest twierdząca.

Roboświat u progu domostw

W tym roku w sąsiedztwie misji w San Francisco robot o nazwie Marble zaczął dostarczać żywność prosto do drzwi klientów. Nie porusza się po ulicach, ale chodnikami. Oznacza to, że musi unikać przechodniów, wózków, koszy na śmieci i uważać na przejściach dla pieszych. Nie jest doskonały, dlatego podąża z nim ludzki przewodnik, aby kontrolować go zdalnie, gdy wpadnie w kłopoty. Jednak stanowi kolejny element współpracy między światem machin i człowieka.

– W przeszłości mieliśmy roboty, które były nowością i potrafiły wykonywać powtarzalne zadania przykręcone przez lata do podłogi – mówi Wolff. – Teraz mówimy o robotach, które mają charakter mobilny.

Wiele z nowych możliwości ma związek z większymi mózgami robotów. Potrzeba dużej ilości mocy obliczeniowej, aby mogły one obserwować osobę i poruszać się obok niej, jednocześnie zachowując trajektorię i unikając innych ludzi. Na szczęście lepsze mikroukłady zapewniają wykonywanie wszystkich tych obliczeń. Rewolucja smartfonowa pomogła zmniejszyć liczbę procesorów, czyniąc je jednocześnie bardziej odpornymi, tańszymi i bardziej energooszczędnymi – idealnymi dla małych robotów.

Jest jeszcze zbyt wcześnie, aby zdecydować, co się wkrótce wydarzy. Jednak można być pewnym, że roboty będą wojować kolejne ludzkie przestrzenie. Warto więc mieć świadomość, że przybyły one do nas na dobre i z pewnością pozostaną z nami na dłużej.

kup artykuly platne