Wykorzystanie robotów do prac wykonywanych przez ludzi to wizja, która w umyśle człowieka pojawiała się od dziesiątek lat. Po raz pierwszy zostały one zaś użyte zamiast pracowników na linii montażowej aut na początku 1960 roku. Optymiści twierdzą, że owe początki to pierwsze kroki do świata, w którym roboty pozwolą zwiększyć wydajność i doprowadzą do wzrostu gospodarczego na niespotykaną dotąd skalę. Pesymiści ostrzegają natomiast, że ogromne ilości cybersiły roboczej spowodują zmniejszenie zapotrzebowania na pracę ludzi.

Automatyzacja wre

Bez względu na to, która z grup ma rację, nie ma już sposobu na zatrzymanie automatyzacji. Ta tendencja jest bowiem zbyt silna, by dało się uniknąć jej rozwoju. Nadszedł więc czas, aby odpowiedzieć sobie na podstawowe pytania. Co zrobią ludzie, kiedy ich pracę zaczną wykonywać maszyny? Jak zareagują, gdy okaże się, że z obowiązków wywiązują się lepiej, są bardziej efektywne i nie będą chorować, przez co być może potrzeba zatrudnienia ludzi w ogóle zniknie? Jak powstrzymamy produkcję, jeśli dojdzie do sytuacji, w której roboty wytworzą więcej wszelkich dóbr niż jesteśmy w stanie zużyć?

Praca w wersji 2.0

Jedną z najbardziej intrygujących konsekwencji rozwoju robotów jest konieczność dokonania redefinicji samej pracy, która dziś rozumiemy jako działalność człowieka służącą zaspokajaniu potrzeb lub polegająca na wytwarzaniu dóbr. Propozycję jej zmiany przedstawiono w opublikowanym niedawno raporcie Pew Research. Zakłada ona wizję przyszłości, w której ludzie zostaną zmuszeni do masowego odpoczynku, a rzeczywistość będzie przypominała bardziej realia znane z „gwiezdnych wojen”. Taki obraz inicjuje jednak kolejne pytania, a wręcz budzi poważny dylemat egzystencjalny. Jeżeli nie będziemy musieli już pracować, by zdobywać środki na swoje utrzymanie, a przy tym zyskamy zdecydowanie więcej wolnego czasu, co będziemy robić?

Ostatni bastion ludzkości

Odpowiedź na jedno pytanie, mnoży jednak kolejne obawy. Do czego będą w dalszym ciągu potrzebni ludzie? Czy wszystkie zawody nie zostaną zautomatyzowane? Kilku badaczy przygotowujących raport wierzy, że ponieważ komputery to tylko gigantyczne kalkulatory, mogą robić wyłącznie rzeczy, które wymagają logiki. Na szczęście logiczne rozumowanie to tylko jedna z umiejętności ludzkiego umysłu. Z tego względu człowiek nadal będzie użyteczny tak, gdzie niezbędna jest nie tylko analiza danych, ale chociażby empatia, kreatywność czy krytyczne myślenie.

Rozważny optymizm wskazany

Wygląda więc na to, że nawet inwazja robotów na rynku pracy nie zmieni jednego – ludzie nadal będą potrzebni do interakcji z innymi ludźmi, a więc opieki zdrowotnej, opieki nad osobami starszymi czy dziećmi. Nie należy jednak popadać w skrajny optymizm.

– Obszary, w których ludzkie współczucie jest ważne, są mniejsze niż te w których nie jest ono potrzebne – przekonuje Herb Lin, główny naukowiec instytutu Informatyki i Telekomunikacji w Głównej Akademii Nauk.

Zdaniem badacza zapewne uda się ocalić również wiele prostych, niewymagających emocjonalnego zaangażowania zawodów.

– Jeśli chodzi o dostawy, to być może będą możliwości przewożenia przedmiotów bezzałogowo prowadzonym samochodem, ale kto wniesie paczkę po schodach? – pyta Lin.

Choć robot jako pracownik może zaburzyć obserwowane dotąd korelacje jednoczesnego wzrostu ekonomicznego i zwiększenia się zapotrzebowania na nowe miejsca pracy, okazuje się, że również w nowym świecie dla ludzi znalazłoby się miejsce.

kup artykuly platne