Na zagranicznych rynkach zrobiło się głośno o nowym modelu biznesowym – zarabianiu na energii elektrycznej, która została oddana do sieci podczas ładowania pojazdu elektrycznego. Dzięki tej metodzie właściciele samochodów elektrycznych w Danii zarabiają nawet ponad 1 530 dolarów.

Duńskie próby zostały przeprowadzone przez firmę Nissan i największą włoską spółkę Enel. Wykazały one, że baterie zamieszczone wewnątrz samochodów elektrycznych mogą pomóc w zrównoważeniu podaży i popytu oraz zapewnić nowy przychód dla właścicieli pojazdów.

Technologia łączenia pojazdów z siecią energetyczną stanowi kolejny problem dla urządzeń, które już teraz mają trudności z włączeniem wiatru i energii słonecznej do swojego systemu dystrybucji. W miarę rozpowszechniania się samochodów typu plug-in menedżerowie sieci muszą zwracać większą uwagę na to, kiedy kierowcy będą korzystać z systemu, aby sprawniej zmieniać przepływ energii.

– Jeśli na rynku pojawi się duża liczba samochodów elektrycznych, a my nie będziemy mieć kontroli nad oddawaniem energii do sieci, mogą się pojawić kłopoty – powiedział Francisco Carranza, dyrektor ds. Usług energetycznych w Nissan Europe w wywiadzie dla Bloomberg New Energy Finance.

Przed wdrożeniem pomysłu w Europie przeprowadzono próby z ponad 100 samochodami, ale tylko w Danii mogą one zarobić, oddając moc z powrotem do sieci. Teraz firma chce rozszerzyć biznes inwestując w kolejnym kraju – Wielkiej Brytanii.

– To możliwe. To tylko kwestia znalezienia odpowiedniego modelu biznesowego – zapewnił Carranza.

Zapotrzebowanie na elektryczne samochody na całym świecie wzrasta, przez co operatorzy sieci odczuwają dodatkową presję, aby znaleźć nowe sposoby na szukanie popytu. Według Bloomberg New Energy Finance, zużycie energii przez pojazdy wzrośnie z zaledwie 6 TWh obecnie do 1800 TWh w 2040 r.

Myślicie, że w Polsce również będzie można oddawać energię elektryczną z samochodu do sieci?