Wyobraź sobie, że masz do dyspozycji miliony dolarów i jesteś geniuszem zła w stylu czarnych charakterów z filmów o Jamesie Bondzie. Chcesz wiedzieć, jaką bronią możesz dysponować nie mając ograniczeń w budżecie? Na potrzeby opowieści zestawiamy możliwości zaszkodzenia światu i prezentujemy krzywą kosztów masowego zniszczenia.

Dostępne i tanie

Pojedynczy karabin szturmowy AK-47 kosztuje około 700 dolarów amerykańskich. Klienci kupujący go w dużych ilościach dla jednostek sił zbrojnych, jak choćby policja, mogą jednak nabyć go w cenie hurtowej. Wówczas uszczupla on kieszeń zainteresowanego zakupem jedynie o 60 dolarów za jedną sztukę. To trywialny koszt dla naszego geniusza finansowego, takiego jak ty.

 

Przesuwając się dalej na krzywej masowego zniszczenia w ofercie znajdziemy improwizowane urządzenia wybuchowe, które w jednym ataku mogą zabić setki ludzi. Bomby typu Landmine kosztują 265 dolarów amerykańskich, a wynajęcie samobójcy, który poprowadzi ciężarówkę pełną materiałów wybuchowych – 25 000 dolarów amerykańskich. Dla niektórych grup terrorystycznych to zbyt wysoki koszt, ale nie dla naszego czarnego charakteru.

 

Co sieje jeszcze większe spustoszenie? Najtańsze taktyczne rakiety balistyczne, które są bardzo niedokładne, ale mogą powalić drapacze chmur. Są one dostępne na czarnym rynku za kilka milionów dolarów amerykańskich za sztukę. To dużo, ale jest to kwota znajdująca się w zasięgu wielu możliwości światowych organizacji terrorystycznych, a więc tym bardziej naszego geniusza zła.

Elitarna broń jądrowa

Teraz przejdźmy do broni znacznie większego kalibru – nuklearnej. W tym przypadku koszty drastycznie pną się w górę, a ryzyko inwestycyjne wzrasta. Saddam Husajn wydał miliardy dolarów amerykańskich na rzecz rozwoju broni nuklearnej i nie przyniosło to oczekiwanych rezultatów. Korea Północna osiągnęła wprawdzie sukces, ale zajęło jej to dekadę, a koszty pochłonęły miliardy dolarów amerykańskich. Dlatego jest całkiem prawdopodobne, że nawet jeśli nasz demon zła zdecyduje się wydać miliard dolarów na zakup bomby, nie uda mu się zakupić ani jednej sztuki. Każdy wybuch jądrowy powoduje spustoszenia, a Kim Dzong Un z pewnością obawiałby się, że wina spadnie na niego.

 

Co więcej, o ile nie uda ci się zdobyć bomby atomowej, nawet kradzież paliwa jądrowego do skonstruowania ładunku nuklearnego wymaga technologii oraz sprzętu tak drogiego i skomplikowanego, że zanim uda ci się ukończyć dzieło, twoje wysiłki najprawdopodobniej zostaną powstrzymane. Z tego względu ogromne koszty i złożoność realizacyjna jest jednym z największych szczęśliwych zbiegów okoliczności w historii ludzkości. Wyobraźmy sobie sytuację, w której technologia związana z rozwojem broni jądrowej jest tania, prosta i łatwa do wykonania na podstawie ogólnodostępnych w sprzedaży elementów czy materiałów. Przetrwanie ludzkości do chwili obecnej byłoby wówczas wątpliwe.

 

W tym sensie krzywa kosztów broni masowego rażenia ma działanie ochronne. Dyplomaci, naukowcy, szpiedzy i żołnierze globalnego systemu ograniczania dostępu do broni jądrowej zrobili i ciągle robią wiele, by zapobiegać atakom terrorystycznym. Jednak ich zadanie byłoby zupełnie niewykonalne, gdyby ceny uranu były niższe a sam materiał nieskomplikowany w zastosowaniu.

Kierunek przyszłości – taniej i łatwiej?

Fakt plasowania się broni nuklearnej na samym szczycie kosztów nabycia broni masowego rażenia to wielkie szczęście i być może jedyny powód istnienia człowieka do czasów obecnych. Niestety kształt krzywej kosztów broni jądrowej zmienia się dramatycznie. Choć pozostaje ona droga i skomplikowana, pojawiają się inne możliwości destrukcji, które obecnie kosztują wprawdzie miliony czy wręcz miliardy dolarów amerykańskich, ale niedługim czasie mogą stać się bardziej dostępne.

 

Jako przykład niech posłużą dalekosiężne pociski kierowane. Ich koszt aktualnie wynosi 1,5 mln euro za rakietę. Dodatkowo uwzględnić należy cenę wyrzutni. Taka inwestycja pozwoli nabyć choćby BGM-109 Tomahawk, który wystrzeli materiały wybuchowe do miejsca docelowego oddalonego o setki mil z zegarmistrzowską precyzją. Na szczęście tylko zawodowi wojskowi mogą uzasadnić wydatki na tego typu broń.

 

Ograniczenia od razu sprawiają jednak poszukiwanie nowych możliwości. Z tego względu organizacje terrorystyczne od niedawna odpalają materiały wybuchowe przy użyciu komercyjnych dronów latających, a te w wysokiej jakości można kupić za mniej niż 1 000 dolarów amerykańskich. Wprawdzie można za ich pomocą przetransportować dużo mniejszy zakres ładunków wybuchowych niż posługując się pociskami, ale są one zdecydowanie tańsze i bardziej osiągalne. Technologia jednak wciąż się rozwija. Stąd też istnieje obawa, że wkrótce umiejętność precyzyjnego kierowania ładunków wybuchowych na odległość może kosztować tylko tysiące zamiast milionów dolarów amerykańskich.

Nowe opcje – cyberbroń i broń biologiczna

Tendencje do obniżania cen mogą być dostrzegalne również w kolejnym dziale na rynku środków masowego rażenia – cyberbroni. Dzisiaj dokonywać drogich i skomplikowanych ataków cyfrowych zdolnych do rozbijania sieci elektroenergetycznej mogą tylko dobrze finansowane armie i agencje wywiadowcze. Gdybyśmy mieli szczęście – koszty pozostałyby na tym poziomie, chroniąc nas przed kolejnym zagrożeniem. Prawdopodobnie jednak tak nie będzie.

 

Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych pracuje nad rozwojem systemów sztucznej inteligencji zdolnej do wykonywania cyberataków. Technologia ta jest dzisiaj wciąż w powijakach, ale w przyszłości może pozwolić organizacjom z mniejszymi zespołami i budżetami na wykonywanie ataków tak spektakularnych i katastrofalnych, jak wirus Stuxnet, który wyeliminował jedną piątą wirówek gazowych w rafineriach i elektrowniach Iranu. Końcowy koszt produkcji software jest przecież mimo wszystko bliski zera.

Do poważnej zmiany w krzywej kosztów zniszczenia wydaje się gotowa również broń biologiczna. Grupy terrorystyczne, takie jak japońska Aum Shinrikyo, wykorzystały wąglika i inne naturalnie występujące patogeny jako broń przyszłości, ale nigdy nie udało się osiągnąć efektów masowych i wywołać powszechnych infekcji. Są one więc dalej poszukiwane.

 

Jednocześnie nowe techniki inżynierii genetycznej radykalnie zmniejszą koszty produkcji i obniżają złożoność genów niezbędnych do ich wytworzenia. Docieramy więc powoli do punktu, w którym nawet amatorzy będą mogli dokonywać modyfikacji genowych wirusów, w tym wysoce śmiertelnych – jak wirus ptasiej grypy. Dlatego nie jest wykluczone, że wkrótce terroryści będą w stanie stworzyć genetycznie zmodyfikowane patogeny, które są zarówno wysoce zakaźne, jak również wysoce śmiertelne.

 

Kiedy opracowano broń nuklearną, najlepsi naukowcy pracowali dla rządów, które były we władaniu najbardziej zaawansowanych technologii masowego rażenia. Ten świat jednak już dawno się zmienił i nic już nie przypomina starych dobrych czasów. Dzisiaj tempo zmian i możliwości wyznacza rynek komercyjny, a światowe władze muszą przygotować się do przyszłości, w której niektóre z najbardziej ekscytujących technologii konsumenckich (jak np. dostawa do domu produktów za pomocą samolotów bezzałogowych) stanie się jednakowo atrakcyjna dla mieszkańców, przedsiębiorców i terrorystów. Opracowanie skutecznych form ochrony przed czarnymi charakterami wymaga więc coraz większej wyobraźni i przewidzenia kilku wariantów bardzo nieprzyjemnej przyszłości. Wszystkie z nich zaś rozpoczynają się od jednego pytania, które stawiamy i my – co zrobi geniusz zła?