Aplikacje, takie jak Facebook, codziennie zalewają nasze umysły dopaminą. Czy dzięki temu czujemy się szczęśliwsi? Bynajmniej! Istnieje bowiem znacząca różnica pomiędzy byciem zadowolonym a odczuwaniem prawdziwego szczęścia.

Test na szczęście?

Unieszczęśliwiać nas może nadmiar bodźców z mediów społecznościowych. Czy tak jest w twoim przypadku? Jeśli zastanawiasz się, czy jesteś do nich za bardzo przywiązany, zrób trzyminutowy test zamieszczony poniżej, który z pewnością rozwieje wszelkie wątpliwości!

Odłóż swój smartfon i przejdź na drugą stronę pokoju. Oddychaj głęboko, pomyśl o czymś lub po prostu porozmawiaj z kimś chwilę. Zrób cokolwiek, co zajmie twoje myśli, a następnie wróć tam, gdzie zostawiłeś telefon. Jeśli odczuwasz silną ekscytację w momencie, gdy bierzesz swój telefon w dłoń i sprawdzasz, co przez tę krótką chwilę cię ominęło, możesz być uzależniony.

 

Uzależnienie od telefonu

Ten krótki test to jeden ze sposobów, za pomocą którego doktor Robert H. Lustig klasyfikuje zachowania swoich pacjentów. Na łamach swej książki pokazuje, w jaki sposób Amerykanie zaczęli mylić pojęcia przyjemności i szczęścia oraz jak nieustanna pogoń za uciechami sprawia, że stajemy się coraz bardziej nieszczęśliwi.

Wirtualne więzi

Jakiś czas temu Mark Zuckerberg przekazał wiadomość, że Facebook zmienia algorytm wyświetlania informacji. Miały być one prezentowane na „ścianie” w taki sposób, aby pojawiało się więcej informacji na temat naszych znajomych a mniej treści marketingowych. Choć wydaje się to prostym zabiegiem marketingowym, może sprawić, że użytkownicy dostaną jeszcze większą dawkę dopaminy, przez co relacje w sieci staną się dla nas jeszcze ważniejsze.

Wiele badań wykazało, że coraz częstsze używanie Facebooka może doprowadzić do stanów depresyjnych i obniżenia poczucia własnej wartości. Potwierdza to jeden z założycieli portalu, Sean Parker, który przyznał niedawno, że stworzony przez nich produkt jest bardzo uzależniający.

 

Wirtualne więzi

– Myślą przewodnią stworzenia Facebooka było jak najefektywniejsze wykorzystanie czasu i uwagi użytkowników – mówi Parker. – Oznacza to, że każde odwiedzenie strony ma się wiązać z kolejną dawką dopaminy, ponieważ ktoś może skomentować nasz status lub dać nam lajka pod zamieszczonym zdjęciem. Dzięki temu zwiększa się nasze przywiązanie do strony. Bóg jeden wie, co Facebook może zrobić z umysłami naszych dzieci – kończy Parker.

To jednak nie wszystko – doktor Lustig wierzy, że Facebook jest jedną z wielu korporacji, które zacierają różnicę między poczuciem zadowolenia a odczuwaniem szczęścia, zatrudniając na przykład neurologów, którzy pomagają stworzyć jeszcze bardziej uzależniające produkty. Czy możemy temu zapobiec?

Przyjemność i szczęście to dwa różne stany

Pierwszym krokiem do osiągnięcia prawdziwego szczęścia jest zrozumienie różnicy między przyjemnością i szczęściem. Przyjemność jest uczuciem, które możemy ująć słowami „to jest miłe, chcę tego więcej”. Inaczej charakteryzujemy szczęście – „to jest miłe, więc nie potrzebuję już nic więcej”. Ponadto przyjemność i szczęście są warunkowane przez zupełnie różne neuroprzekaźniki, które aktywują inne rejony mózgu: poczucie przyjemności wywołuje dopamina, a szczęścia – serotonina.

 

Szczęście a przyjemność

Według doktora Lustiga takich różnic pomiędzy przyjemnością a szczęściem możemy wyróżnić sześć:



  • Przyjemność jest krótkotrwała i trwa około godziny. Szczęście jest długotrwałe.




  • Odczuwanie przyjemności jest ekscytujące – przyśpiesza puls i aktywuje mechanizm walki lub ucieczki. Szczęście natomiast sprawia, że nasz puls zwalnia.




  • Przyjemność możemy osiągnąć dzięki wielu substancjom – cukier, kofeina, alkohol mogą dać nam poczucie przyjemności, ale nie szczęścia.




  • Przyjemność jest tylko nasza, a szczęście lub jego brak może oddziaływać równieżna innych.




  • Przyjemność jest powiązana z braniem, dlatego wywołuje ją choćby wygranie na loterii lub zakupy. Szczęście jest raczej powiązane z dawaniem.




  • Przyjemność może prowadzić do uzależnienia, szczęścia zaś nie przedawkujemy nigdy.



Przedawkowanie dopaminy

Dopamina działa na nas podniecająco. Stymulując ośrodek nagrody w naszym mózgu, sprawia, że odczuwamy przyjemność. Nie byłoby to złe samo w sobie, gdyby mnie fakt, że wystawione na ciągłe pobudzenie przez dopaminę neurony umierają. Dlatego, aby się uchronić przed ich nadmierną utratą, nasz mózg wykorzystuje metodę regulacji negatywnej (downregulation).

Polega ona na ograniczaniu reakcji organizmu na dostarczane bodźce. W ten sposób regularny przypływ dopaminy sprawia, że nasze neurony oddziałują słabiej, a to oznacza, że potrzebujemy coraz silniejszych wrażeń, aby osiągnąć upragniony stan przyjemności i stale zwiększmy dawki dopaminy. Właśnie dlatego każda rzecz, która wywołuje przypływ dopaminy, może nas doprowadzić do uzależnienia.

 

Dopamina

Serotonina, w przeciwieństwie do dopaminy, nie prowadzi do śmierci komórek, dlatego też nie uruchamia systemu regulacji negatywnej. Ograniczać jej działanie może właśnie dopamina. Efekt? Im więcej przyjemności szukamy, tym rzadziej jesteśmy szczęśliwi.

Jak odnaleźć prawdziwe szczęście?

Aby odczuć szczęście musimy odciąć się od nadmiaru dopaminy. Według doktora Lustiga, doskonałą metodą do osiągnięcia tego celu jest metoda czterech C.