Badacze z oddziału chirurgii w centrum medycznym St. Joseph w Phoenix pod kierownictwem dr Jordana Weinberga przeanalizowali 269 odcinków serialu „Chirudzy”, aby porównać proces leczenia 290 fikcyjnych urazów z ponad 48 tysiącami prawdziwych przypadków, leczonych w centrum medycznym w 2012 roku.

Badanie opublikowane 19 lutego w internetowym czasopiśmie Trauma Surgery & Acute Care Open ujawniło, że w programie telewizyjnym aż 71% pacjentów przeszło z oddziału ratunkowego na salę operacyjną. W rzeczywistości ma to miejsce w zaledwie 25% przypadków. Różnica wystąpiła również w skierowaniu do opieki długoterminowej. Poddawanej jest jej 22% prawdziwych pacjentów, zaś w serialu spotkało to tylko 6% poszkodowanych.





 

“I know who you are.” #GreysAnatomy #TGIT

Post udostępniony przez Grey's Anatomy Official (@greysabc)




Połowa poważnie rannych pacjentów serialowych spędziła w szpitalu mniej niż tydzień. Takie przypadki w rzeczywistości zdarzają się wyłącznie w 20%. Co ciekawe, współczynnik zgonów po urazach w „Chirurgach” wyniósł 22% i był aż trzykrotnie wyższy niż w prawdziwej opiece medycznej, gdzie nie przekracza 7%.



– Amerykańskie seriale medyczne mają tendencję do tworzenia fabuły na podstawie rzadkich chorób lub dziwacznych obrażeń. Chociaż realizm jest ważnym elementem sukcesu produkcji telewizyjnej o pracy szpitala, to wymagania dotyczące dramatyzmu skłaniają twórców do skupiania się na wyjątkowych przypadkach – komentują uzyskane wyniki autorzy badania.


Analiza zespołu badaczy prowadzi do wniosku, że praca oddziału przedstawiona w serialu pokrywa się z rzeczywistością zaledwie w niewielkim stopniu. Autorzy raportu ostrzegają, że ten rozdźwięk między realizmem i dramatyzmem może spowodować wypaczone postrzeganie rzeczywistości wśród telewidzów oraz mylne oczekiwania wobec prawdziwych służb ratunkowych.